Rogale i pierniki

Na św. Marcina zwyczajowo piecze się różnej wielkości rogale z nadzieniem makowym, marcepanowym, orzechowym lub z powidłami. Rogale mogą być wykonane z ciasta drożdżowego lub kruchego. W tym dniu dziewczęta obdarowywały swoich wybranych dorodnymi rogalikami. Rogaliki marcińskie, naśladują podkówki konia św. Marcina. Zwyczaj wypieku dorodnych rogali na św. Marcina szczęśliwie przetrwał do dziś i jest praktykowany w Wielkopolsce i na Śląsku, szczególnie w Poznaniu i w Jaworze. Tradycja wypieku wybornych rogali i rożków z okazji święta świętego Marcina rozpowszechniona jest w Niemczech i w Czechach.
Wieczorem, przed świętym Marcinem, chodził żebrak, dzwoniąc dzwonkiem dla bydła, oznajmiał swoje przybycie, prosząc o żywność. Gdy nazbierał cały worek, dzielił się z potrzebującymi. W dzień świętego Marcina rzemieślnicy przynosili pod kościół rogale dla biednych.
Jawor słynął z wybornych pierników, które sprzedawano w cukierni rodziny Lauterbachów, w rynku. Na świętego Marcina był zwyczaj rozdawania dzieciom drobnych podarków: jabłek, orzechów, ciastek, rogalików. W święto patrona miasta wypiekano także małe pierniki, m.in. z przedstawieniem świętego Marcina na koniu. Dziś tę tradycję piernikarską przypomina kamienica "Pod Złotym Ulem", w zachodniej pierzei rynku, ozdobiona wielkim ulem w kształcie odwróconego kosza, tzw. "koszka". Ul każe pamiętać, że pierniki nie mogą powstać bez miodu. Po obu stronach ula na fasadzie kamienicy znajdują się repliki medali, jakimi odznaczono cukiernię Lauterbachów za wysoką jakość wyrobów i rzemieślnicze mistrzostwo. Sławę jaworskich pierników pamiętają dobrze klocki piernikarskie, służące dawniej do nadawania oryginalnych kształtów tym wyrobom. Przez wieki kultura ludowa wzbogacała listopadową uroczystość św. Marcina o nowe obrzędy, splatając prawdę o świętym mężu Marcinie z wieloma legendami. Dzięki temu przetrwał wzbogacony wizerunek świętego Marcina, z którym związały się liczne zwyczaje i obyczaje.
Dzień świętego Marcina oznaczał oficjalnie zakończenie roku gospodarskiego w rolnictwie i zakończenie jesieni, o której mówią słowa piosenki "Jesień, jesień piękna pora, do podarków bardzo skora". Była to pora zakończenia gromadzenia zapasów na zimę. Na świętego Marcina piwnice zawierały już obfite zapasy żywności na zimę, stąd zwano je "Marcinowymi spichlerzami".
Dzień poświęcony świętemu Marcinowi tradycyjnie był wolny od pracy dla służby w gospodarstwie. W tym dniu nie pracowały też młyny, w obawie przed połamaniem koła młyńskiego. Ten zwyczaj został opisany przez Czechowica w "Epitomium", 1583 r.: "Marcina świętego tkają do młyna, aby w dzień swój młynarzom robić nie dał, ale im palce i cwy połamał...".
Wówczas zamykał się również wypas bydła na pastwiskach. Rybacy w tym dniu zamykali sezon połowów. Przychodził czas zakończenia prac polowych i sezonowych w gospodarstwie. Przed nadejściem adwentu należało zapłacić służbie, a termin marcinkowy był ostateczny.
Tradycyjne świętowanie obejmowało także wesołe zabawy z tańcami, wróżby i charakterystyczne potrawy, nawiązujące do barwnej legendy o żywocie św. Marcina. Nieodłącznym atrybutem wieczoru marcińskiego była pieczona gęś. Obecność tej potrawy podawanej na różne sposoby przypominała barwną legendę związaną z tamtym wieczorem sprzed wieków, gdy poszukiwano Marcina, by powierzyć mu odpowiedzialną służbę biskupa Tours. Za wydanie św. Marcina ludowi, gęsi ponoszą karę do dziś...